ELEMELEK SZUKA ŻONY.
Idzie wiosna, słońce świeci, cieszą się dorośli, dzieci. No a wiosną, jak to wiosną, wszystkim serca w górę rosną. Każdy chodzi rozmarzony, każdy chłopa szuka żony. Ot, tu drepce w krąg gołąbek uczesany w piękny ząbek, do gołąbki swej co chwila łebek swój niziutko schyla. To go skłania, to unosi, grochu, grochu pięknie prosi. Tam pan zięba śpiewy wznosi, damę swą o łapkę prosi, koty miauczą, psy szczekają, słowem - wszyscy się kochają. Elemelek myśli sobie:
– I ja też to samo zrobię. Koniec z kawalerskim stanem! Kawalerem nie zostanę! Znajdę sobie piękną żonę. Rzekłem. To postanowione!
Już nazajutrz w poniedziałek szuka żony wróbel śmiałek. Po ulicach, na podwórkach, w parkach, skwerkach i zaułkach. Kiedy latał tak po mieście, do kawiarni trafił wreszcie. Patrzy: Tuż obok stoliczka podskakuje: Kto? Wróbliczka! Pod stolikiem podskakuje, wdzięcznie ziarnka wydziobuje. Myśli sobie Elemelek:
– Ładna. Co tu gadać wiele! Już ją kocham. Ale heca! Trzeba by się pozalecać.
Elemelek się napuszył, wypiął pierś, nastawił ogon i w zaloty skocznie ruszył jak najkrótszą prostą drogą. Ćwierka głośno, skrzydłem trzepie - idzie mu to coraz lepiej. Już wróbliczka nań spoziera. Czy też przyjmie kawalera? Nie, bo cóż to? Z lewej strony drugi wróbel nasroszony do wróbliczki podskakuje, pierś wypina, poćwierkuje, słowem; cóż tu mówić wiele; robi to, co Elemelek. Elemelka gniew rozpala. Wnet się rzucił na rywala:
– A ty taki! Ty owaki! Czy tak robią inne ptaki? Taki z ciebie jest przechera? Narzeczoną mi podbierasz? Dam ja ci tu!
- I łup- cup- wróbel wróbla walnął w dziób. Taka zaszła awantura, że fruwały wkoło pióra i w bitewnym swym zapale nie zauważyli wcale, że gdzieś z boczku wróbel trzeci w stronę ich wróbliczki leci, że też puszy się i ćwierka, że wróbliczka już nań zerka i już główkę wdzięcznie schyla, do amanta się przymila, już dzióbkami się całują i... W dal siną odlatują.
Oba wróble zawiedzione patrzą smutno w jedną w jedną stronę tam, gdzie ich wróbliczka mała z trzecim wróblem odleciała.
– A to zbój zapowietrzony! Poderwał nam naszą żonę! No, a ona? Jaka cwana! Wybrała innego pana! To dopiero! Koniec świata! Znów musimy szukać, latać!
– No cóż kumie, oczywista! Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
A wróbliczka nic nie winna. Nie ma tej, to będzie inna.
Napisała Elżbieta Kawszyniec.
Tomaszów Lubelski 2005.
<-- Powrót