Tomaszów Lubelski strona głowna kamery miejskie mapa strony kontakt     facebook twitter     A A A
Środa, 22 listopada 2017 r.
Imieniny obchodzą: Marek, Cecylia, Wszemiła, Stefan, Jonatan

Tuwim w piosence

25.11.2015

Tuwim w piosence

      Gościem kolejnego czwartkowego spotkania Uniwersytetu Trzeciego Wieku była pani Barbara Jaszak, nauczyciel języka polskiego w Gimnazjum Publicznym w Bełżcu, która przygotowała wykład o życiu i twórczości Juliana Tuwima. Poetycki geniusz polszczyzny, autor "Lokomotywy" i ekstatycznych liryków, najwybitniejszy poeta okresu międzywojennego - to Tuwim, jakiego znamy. A co z obrazoburcą, rewolucjonistą, poetą reżimowym, mistykiem? Co z Żydem i Polakiem, ateistą i katolikiem, który nawet po swojej śmierci wprawił żyjących w zakłopotanie, stawiając przed dylematem w jakim obrządku go pochować?

      Pani Barbara Jaszak w interesujący sposób przedstawiła licznie zgromadzonym słuchaczom UTW (tendencja jest wciąż wzrostowa) barwną postać poety i skandalisty, którego wiersze zachwycały i oburzały, a jego teksty śpiewały takie sławy jak Niemen i Demarczyk.

      O tym, że treści zawarte w wierszach poety nie zdeaktualizowały się i są wciąż na topie, świadczy fakt, że sięgają po nie co raz młodsi wykonawcy. Rewolucyjny i pacyfistyczny wiersz „Do prostego człowieka”, z frazą "Rżnij karabinem w bruk ulicy" wzbudził za życia poety skandal wśród zagorzałych patriotów. Dziś ten tekst można usłyszeć na You Tube w wykonaniu zespołów popowych i rapowych. Podobną popularnością cieszy się wiersz „Do generałów” za, który prokuratura podjęła postępowanie przeciw Tuwimowi. Poeta uniknął kary dzięki protekcji przyjaciela wojskowego Wieniawy-Długoszowskiego.

      Kolejny skandaliczny wiersz "Bal w operze" nie miał już szans pojawić się w oficjalnym obiegu (w całości ukazał się dopiero w 1946 roku w "Szpilkach", w wydaniu książkowym - w 1982 roku). W "Balu" Tuwim rozprawiał się z całą elitą, bełkotem ideologii i hipokryzją władzy - co więcej, robił to językiem, którym dotąd nie pisano - używał obscenów i wulgaryzmów. W "Balu" Tuwim okazuje się poetą walczącym, zbuntowanym wobec rzeczywistości i pragnącym zmiany.

      W wierszu „Do Losu” autor podsumował swoje życie. „Miłość mi dałeś, młodość górną,/ Dar ładu i wysokie żądze./I jeszcze na uciechę durniom,/ Raczyłeś dać mi i pieniądze.” Miłością życia autora była jego żona Stefania, która pochodziła z Tomaszowa Mazowieckiego, stąd wiersz „Tomaszów” rozsławiony przez niezapomniane wykonanie Ewy Demarczyk. Poznali się w Łodzi a Stefania została jego żoną dopiero po siedmiu latach znajomości. Wtedy Tuwim wydał zbiorek poezji „Siódma jesień”. Tuwimowie dzieci nie mieli z wyboru. Kiedy sąsiadka umarła przy porodzie Tuwim zawyrokował: „Babicka umarła w połogu, Stefania rodzić nie będzie”. Zaadoptowali dziewczynkę. Pieniądze zarabiał na tworzeniu popularnych tekstów na zamówienie. Tworzył kabaretowe skecze, humoreski i satyry dla teatrzyku Qui pro Quo, które powtarzała cala ulica. Pisał teksty teatralne i operowe, libretta i szlagiery takie jak „Miłość ci wszystko wybaczy” czy „Na pierwszy znak”. Poeta nie cenił tej twórczości chociaż dzięki tym popularnym tekstom zdobył sławę i pieniądze.

      Żył barwnie i intensywnie zgodnie ze swoją maksymą: „Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno gdy umrzesz”. Interesowały go demonologia i szczury, o których czytał wszelkie publikacje poszukując książek w antykwariatach całej Europy. Gdy ktoś kupował jakąś książkę o szczurach mówiąc, że to dla znajomego, antykwariusze sami wymieniali nazwisko poety.

      Popularna religijna piosenka „Chrystusie…” jest także autorstwa Tuwima „Jeszcze się kiedyś rozsmucę, /Jeszcze do Ciebie powrócę,/ Chrystusie...”

      Umarł nagle i niespodziewanie. Przed południem przebywał w kawiarni, gdzie napisał aforyzm: „Ze względów oszczędnościowych polecam zgasić światłość wiekuistą”, a po południu już nie żył. Nawet jego pogrzeb był lekko skandalizujący, gdyż zakład pogrzebowy nie wiedział jakim obrządku go pochować i czy pozostawić krucyfiks na trumnie. Ostatecznie zdjęto, pozostawiając sam krzyż.

Tekst i foto: Maria Krenz

Wersja do druku Generuj PDF
---